Prawdziwy miłośnik pokera
Zastanawiałeś się kiedyś, co takie kryje w sobie hazard, że wciąga tylu niewinnych ludzi i trzyma w swoich szponach, aż po kres dni? Dlaczego wielu graczy traktuje grę w pokera niczym istne Bóstwo, które czci się i pielęgnuje niemal każdego dnia? To prawda. Prawdziwy zawodnik, grający w pokera od dłuższego czasu uważa, że to miłość jego życia. Nierzadko rujnuje swoje inne sprawy życiowe tylko po to, by co noc zasiąść do okrągłego stołu nakrytego zielonym obrusem i wyjąc ze swojej sakwy skrzętnie zapakowane w białą serwetkę karty – sztuk pięćdziesiąt dwie.
Ma przy tym zadowoloną i zarazem dumną minę, że za chwilę znowu będzie miał szansę kontynuować swoją pasję i z każdym rozdaniem zdobywać nowe doświadczenia. Z chęci zapali przy tym jeszcze papierosa albo fajkę i wypije schłodzonego drinka bezalkoholowego. Nie może przecież narazić się na wpadkę, a alkohol mógłby zakłócić jego logiczne myślenie. Wszystko po to, by teraz uważnie obserwować swoich rywali znad własnych kart. Jeden zły ruch, nieodpowiednie mrugnięcie okiem, nerwowo trzęsące się nogi mogą zdradzić całe zdenerwowanie. Trzeba się pilnować! A to nie lada sztuka… A potem jeszcze delikatnie cieszyć się z wygranej, by nie rozjuszyć przeciwników. Na koniec wymiana twardych uścisków dłoni poprzedza kulturalne podziękowania za grę.
Zobacz także
Ma przy tym zadowoloną i zarazem dumną minę, że za chwilę znowu będzie miał szansę kontynuować swoją pasję i z każdym rozdaniem zdobywać nowe doświadczenia. ...
Ma przy tym zadowoloną i zarazem dumną minę, że za chwilę znowu będzie miał szansę kontynuować swoją pasję i z każdym rozdaniem zdobywać nowe doświadczenia. ...